Co producent muzyczny robi przez cały dzień? Po części aranżer, po części sędzia, po części terapeuta. Oto na czym ta praca naprawdę polega i ile kosztuje.
Zapytaj dziesięciu producentów, czym się zajmują, a dostaniesz dziesięć odpowiedzi. Większość z nich zacznie się od „to zależy”.
To nie jest wykręcanie się. Ta praca naprawdę zmienia kształt z płyty na płytę. Na jednym albumie producent pisze połowę przebiegów akordowych i sam gra partię klawiszy. Na kolejnym głównie pilnuje, żeby zespół dalej ze sobą rozmawiał i żeby ktoś faktycznie wcisnął nagrywanie. Czym więc zajmuje się producent muzyczny, mówiąc wprost? Oto wersja, której nikt nie drukuje na wizytówce.
Wersja w jednym zdaniu
Producent to osoba odpowiedzialna za to, jak wyjdzie gotowa płyta. Nie realizator, który łapie dźwięk, i nie muzyk, który go wydobywa. To ten, kto decyduje, czego potrzebuje utwór, i kto bierze to na siebie, gdy decyzja była zła.
Reżyserzy filmowi dostają mniej więcej to samo zadanie i to porównanie się broni. Ktoś musi trzymać całość w głowie, kiedy wszyscy inni są zakopani we własnej partii.
Co producent muzyczny robi na prawdziwej sesji
Kiedy zdejmiesz mitologię, dzień w studiu wygląda tak.
- •Decyduje, co i w jakiej kolejności się nagrywa, bo godziny w studiu kosztują pieniądze i morale.
- •Podejmuje decyzje aranżacyjne: wyciąć drugi refren, skrócić intro o osiem taktów, spróbować pół tonu niżej.
- •Wybiera podejścia. Najbardziej niedoceniana część tej pracy i jednocześnie to, co zespoły najgorzej oceniają u samych siebie.
- •Zarządza atmosferą w studiu. Mówi wokaliście, że to było to podejście, kiedy faktycznie było, a kiedy nie było, szuka łagodniejszej drogi do prawdy.
- •Pilnuje uczciwego harmonogramu, żeby dwóch ostatnich utworów nie nagrywać w panice ostatniego popołudnia.
Część tego to rzemiosło. Zaskakująco duża część to praca z ludźmi. Zespół to cztery do sześciu osób z emocjami i terminem, a ktoś musi być tym dorosłym ze stoperem w ręku.
Typy producentów, na jakie trafisz
Zgrubne kategorie, a większość pracujących producentów krąży między nimi.
- •Autor. Przynosi własne brzmienie. Zatrudniasz go, bo chcesz jego płyty tak samo jak swojej. Licz się z mocnymi opiniami i mocną fakturą.
- •Współtwórca. Pisze z tobą w jednym pomieszczeniu i popycha utwory dalej, niż zespół zaszedłby sam. Najczęstsza forma w rocku i indie.
- •Realizator producent. Siedzi za konsoletą i produkuje jednocześnie. Taniej, szybciej i bardzo powszechnie na poziomie, na którym większość zespołów naprawdę zaczyna.
- •Twórca podkładów. W hip hopie i muzyce elektronicznej producent zwykle oznacza osobę, która zrobiła bit. Inna praca, to samo słowo.
To słowo dźwiga w języku o wiele za dużo i właśnie dlatego to pytanie wraca bez końca.
Co producent naprawdę zmienia
Trzy rzeczy, w tej kolejności ważności: utwór, wykonanie, brzmienie.
Najpierw utwór. Producent, który przesuwa twój refren czterdzieści sekund wcześniej, zrobił dla płyty więcej niż jakakolwiek decyzja o mikrofonie. Takie operacje na aranżacji kumulują się, o czym piszemy szerzej w tekście jak piosenki stają się przebojami.
Potem wykonanie. Dobrzy producenci wyciągają z ludzi lepsze podejścia, niż ci ludzie potrafią wyciągnąć z siebie sami, zwykle zarządzając presją, a nie dokładając jej.
Na końcu brzmienie. Ma znaczenie, ale to ostatnia rzecz, o którą warto panikować. Przepięknie nagrana nudna aranżacja dalej jest nudna.
Ile kosztują producenci
Podajemy widełki, nie obietnice, bo to bardzo się waha zależnie od rynku i gatunku. Na wejściu lokalny producent i realizator w jednym często bierze kwotę zbliżoną do normalnej stawki za dzień w studiu. W środku licz się z honorarium za utwór plus małym udziałem w tantiemach, zwykle kilka procent. Na szczycie znane nazwisko żąda zaliczki, jakiej większość niezależnych zespołów nie zebrałaby, oraz udziału w niskich pojedynczych procentach.
W dłuższej perspektywie udziały znaczą więcej niż honorarium. Producent z udziałem jest twoim wspólnikiem przy tym nagraniu tak długo, jak długo cokolwiek ono zarabia. Czytaj tę umowę powoli.
Jeśli dopiero ustalasz, czy w ogóle potrzebujesz pełnej produkcji, zacznij od tekstu o różnicy między demem a sesją albumową.
Ta sama decyzja, tylko bez faktur
Wbudowaliśmy to w Road to Headliner, bo to jeden z ciekawszych wyborów, jakie podejmuje zespół. Utwór idzie od pisania przez demo, potem szlifowanie, potem porządną sesję studyjną, a każdy etap wpływa na jakość, z jaką gotowy kawałek wchodzi na listy. Wepchnij słaby utwór w drogą sesję, a dostaniesz słaby utwór, który kosztował cię więcej. Sekcja poradnika o ścieżce tworzenia muzyki tłumaczy, do czego służy każdy etap.
To skrócona wersja prawdziwej lekcji: wyprodukuj utwór, zanim zaczniesz produkować nagranie.
No to jak, zatrudniać?
Jeśli twój zespół ciągle nagrywa rzeczy, które brzmią mniej okazale, niż czuje się je na żywo, to tak. Jeśli nikt nie potrafi się zgodzić, które podejście jest najlepsze, to zdecydowanie tak. Producent to nie luksus, to osoba, która powstrzymuje cię przed trzema miesiącami szlifowania złej wersji dobrego pomysłu.
Chcesz sprawdzić to przeczucie, zanim zarezerwujesz prawdziwe studio? Załóż zespół w Road to Headliner, napisz coś i sam przeprowadź to przez cały proces. Jest za darmo, działa w przeglądarce, a pierwsza sesja kosztuje cię tylko kilka godzin w grze.


